The Summit TimesTHE SUMMIT TIMES


TST, Vol. 6, No. 18-19/1998

wrzesien 1999
Konferencja w Senacie RP: To sowiecka Rosja byla "sprawca" II wojny swiatowej - Hitler byl narzedziem w rekach Stalina
 


Spadkobiercy imperium zla

Przywodcy Zachodu po zakonczeniu I wojny swiatowej nie zauwazyli, ze wybuchla juz nowa wojna - ideologiczna. Tym grozniejsza, ze linia frontu byla niewidoczna. Przebiegala w ludzkich umyslach. Agenci Lenina przygotowywali kolejny etap rewolucji swiatowej. Nie speszyla ich bynajmniej porazka pod Warszawa w 1920 roku. Cala historia tego, jak godny kontynuator "wodza swiatowej rewolucji" Stalin przygotowywal II wojne swiatowa, to nieudana proba zarazenia, jesli nie calego swiata, to przynajmniej Europy zabojcza bakteria komunizmu.

Wina Sowietow bezsporna
Takie sa glowne tezy referatu pt. Imperia antywersalskie i biernosc Zachodu, wygloszonego przez rosyjskiego dysydenta i literata Wladymira Bukowskiego podczas zorganizowanej przez Senat RP konferencji "O likwidacje skutkow zmowy Hitler-Stalin". Traktat Wersalski nazwal on glupia umowa glupich ludzi, ktorzy uwazali, ze nic nowego sie nie stalo, a okres pomiedzy wojnami - mrocznym watkiem w historii swiata.
Trudno z tym sie nie zgodzic, zwazywszy, ze na Wschodzie niczym nie skrepowany rozwijal sie komunizm, na Zachodzie - faszyzm, a reformy Roosevelta spychaly Stany Zjednoczone na droge ku socjalistycznej szczesliwosci. Mozna bylo zastanawiac sie co zwyciezy - socjalizm czy komunizm? A w gruncie rzeczy sa to przeciez tylko dwie nazwy tego samego nieszczescia.

Tragedia byla tym wieksza, ze tradycyjne sily na Zachodzie nie podjely roli, jaka dyktowaly im czasy. Nie zamierzaly przeciwstawic sie zbrodniczym systemom. - Wszystko, co probowaly - mowil dalej Bukowski - to jakos sie z komunistami umowic, nie rozumiejac, ze to niemozliwe. Wina Rosji w tej katastrofie, jaka byla II wojna swiatowa, jest bezsporna. Jezeli Stalin nie polknal w calosci Europy, to jest to zasluga przeciwstawiajacego sie temu rozsadkowi ludnosci, a nie jej liderow.
Doswiadczenia zniewolonej komunizmem czesci Europy przekreslaja smieszna, tak to okreslil rosyjski antykomunista, koncepcje Zachodu o utrzymanie stabilnosci, dziwnie zreszta podobna do idei Chamberlaina, lansowanej w latach 1938-1939.

Bukowski mial swiadomosc, ze nie odkrywa Ameryki, bowiem nie trzeba bylo byc szczegolnie wnikliwym obserwatorem sceny politycznej, by dostrzec, ze pojaltanscy przywodcy Zachodu, moze jedynego prezydenta Reagana wylaczajac, uwazali za zagrozenie ewentualny rozpad Sowietow, a nie zbrodnicza ideologie.

Dla nich komunizm byl problemem wschodu Europy, a nie zagrozeniem dla calego swiata.
Zachodni lewicowcy natomiast z calym entuzjazmem wspolpracowali z sowieckimi komunistami, snujac marzenia o konwergencji, posuwajac sie nieraz az do zdrady wlasnego narodu.

Niedobity komunizm zagraza swiatu
Nie pozwolono nam dobic komunizmu. To jest najwieksza tragedia naszych czasow - stwierdzil autor ksiazek demaskujacych nieludzki system. Znow trudno zarzucic cokolwiek jego rozumowaniu. Poza Hiszpania na Zachodzie rzadza ideowi wspolnicy komunizmu roznej masci. Na Wschodzie zas demokracja staje sie zrecznym przebraniem dla totalistycznych ciagot lub dla... nieudolnosci i glupoty.

Trudno, niestety, podzielic entuzjazm goscia senackiej konferencji pod adresem naszej Ojczyzny. - Polska - mowil - to dla nas rekojmia, jedyny kraj, gdzie nas rozumieja. Bukowski nie czynil roznicy miedzy rzadzacymi a rzadzonymi przekonany, ze to "rozumienie" podziela narod razem z elitami wladzy. Jak jednak mo"na mowic o r?kojmii dla pragnacych do reszty zdusic rozkladajace si? imperium zla Rosjan, skoro nasze "elitki" raz po raz zapraszaja rodzimych spadkobiercow po Wielkim Bracie do stolu, przy czym obecnie musi on byc nie tyle okragly, co suto zastawiony.

Byc moze, zeby ten fakt dostrzec, trzeba byc Polakiem. - Najbardziej w moim odczuciu zasmucajacym - mowil Walery Choroszewski minister rzadu II RP na uchodzstwie - ze w wiekszosci politycznej elity dzisiejszej Polski brak jest wewnetrznej potrzeby zerwania z komunizmem. Dowodza tego zwloka i trudnosci z lustracja, brak dekomunizacji, metna, typowo kunktatorska preambula do Konstytucji. Najbardziej symptomatycznym, w tym kontekscie, jest brak sejmowej uchwaly w sprawie ciaglosci prawnej miedzy II a III Rzeczapospolita (Senat podjal taka uchwale 28 kwietnia 1998 r. - przyp. KB).

Widocznie duzy odlam poslow nie czuje potrzeby takiego uwolnienia sie (od spuscizny po PRL-u - przyp. KB). Moze nigdy nie czuli sie zniewoleni, a przeciez stan, kiedy zniewolony juz sam swego zniewolenia nie odczuwa, broni sie nawet przed uwolnieniem, jest powszechnie uwazany wlasnie za najwyzszy stopien zniewolenia. Dla mnie, wychowanego w atmosferze Polski naprawde niepodleglej, to zniewolenie wiekszosci naszej klasy politycznej jest widoczne do dzisiaj, z tym tylko, ze na miejscu Moskwy znalazly sie Waszyngton, Bruksela i Bonn.

Miedzynarodowy Trybunal i usta Mariana
Uczestnicy konferencji wypracowali wspolne stanowisko, niejako w odpowiedzi na prowokacyjne oswiadczenie rosyjskiego MSZ z 14 wrzesnia o tym, ze sowiecki najazd na Polske nie byl "agresja", a Polska nie ma podstaw, by domagac sie odszkodowan od Moskwy. Dlatego chcemy - czytamy w tym dokumencie - by usuniecie skutkow agresji sowieckiej na Polske, rozpoczete 17 wrzesnia 1939 r., mialo gwarancje trwalosci i bylo zakorzenione w zasadach moralnych. Po pierwsze - oparte bylo na pelnym przyznaniu prawdy o tamtych wydarzeniach i wszystkich zbrodniach z nimi zwiazanych, po drugie - na wyra"eniu "alu przez prawnych nastepcow winnych tych zbrodni, i w koncu, na zobowiazaniu si? do zadoscuczynienia wyrzadzonym krzywdom, chocby nawet - z uwagi na krytyczna sytuacje gospodarcza Rosji - zadoscuczynienie w cz?sci materialnej chwilowo nie bylo mo"liwe.

Wojciech Ziembinski, antykomunista i niepodleglosciowiec z prawdziwego zdarzenia, swietnie rozumiejac, ze sam zal i przeprosiny, to grubo za malo, nawet jesli sa poparte mglista obietnica zadoscuczynienia, mowil o koniecznosci powolania Miedzynarodowego Trybunalu do sadzenia czerwonych oprawcow. W rezultacie powolano komitet zalozycielski Miedzynarodowego Trybunalu Spolecznego do Osadzenia Komunizmu.

Nawet takie pozbawione wiekszego znaczenia cialo przerazilo jednak przewodniczacego "Solidarnosci" Mariana Krzaklewskiego, ktory twierdzac, ze slowo "Trybunal" budzi jakies takie nie takie skojarzenia, zaproponowal powolanie Instytutu. Tu w pelni objawilo si? jego mistrzostwo w osiaganiu kompromisu. Czerwonym bandytom nie grozilby wyrok nawet ze strony opinii publicznej, a antykomunisci mieliby gdzie ponarzekac... Mimo jednak entuzjazmu, ktory wzbudza wsrod niektorych antykomunistow mo"e nie sama osoba przewodniczacego, a sztandar, pod ktorym wystepuje, komitet powolano, a jego pierwszym czlonkiem zostal Wladimir Bukowski.

Kaja Bogomilska


TST, Vol. 6, No. 18-19/1998


The Summit Times


Salski@dnai.com


Copyright 1998 by Andrzej M. Salski