The Summit TimesTHE SUMMIT TIMES



Wy, polscy nazisci

Recenzenci ksiazki prof. Grossa chetnie obarczaja odpowiedzialnoscia za Jedwabne wszystkich Polakow

Ksiazka prof. Jana Tomasza Grossa "Neighbors: The Destruction of the Jewish Community in Jedwabne" ("Sasiedzi: Zaglada spolecznosci zydowskiej w Jedwabnem") jest sprzedawana za posrednictwem Internetu przez wydawnictwo Princeton University Press. Princeton Press zamiescilo na swoich stronach opinie Tony'ego Judta, dyrektora Remarque Institute, ktory stwierdza m.in., ze "'Neighbors' to ksiazka wytyczajaca nowe sciezki, dzielo wybitnego mistrza historii". Princeton powoluje sie takze na opinie Davida Engelsa, autora ksiazki "The Holocaust: The Third Reich and the Jews" ("Holocaust: Trzecia Rzesza i Zydzi"), ktory zadaje sobie "uniwersalne" pytanie: "Jak 'przecietni' ludzie moga nagle zmienic sie w ''chetnych katow' (willing executioners) ".

Mamy tu odwolanie do wydanej w 1996 r. w USA ksiazki Daniela Jonaha Goldhagena "Hitler's Willing Executioners: Ordinary Germans and the Holocaust" ("Chetni kaci Hitlera: Zwyczajni Niemcy a holocaust"). Goldhagen przedstawil tezy o wywodzacym sie jeszcze ze sredniowiecznej Europy, ktora tez nienawidzila Zydow, jakosciowo roznym od innych krajow w Europie, eksterminacyjnym antysemityzmie Niemcow, ktorzy wiedzieli i o masowych zbrodniach i aprobowali je. Staral sie udowodnic, ze cale spoleczenstwo Niemiec, bez wyjatku, bylo odpowiedzialne za zbrodnie holocaustu. Podkreslal przy tym, ze znanych jest ponad "1600 obozow pracy oraz gett przeznaczonych dla Zydow". Dodatkowo byly "52 glowne obozy koncentracyjne, posiadajace 1202 dwa obozy satelickie (Aussenlager)". I chociaz nieznana jest liczba Niemcow nadzorujacych te obozy i getta, to w samym Auschwitz z jego 50 obozami satelickimi bylo w roznych okresach ponad 7000 straznikow. Powolujac sie na szacunki, ze na kazdych 500 wie?niow potrzebnych bylo 50 straznikow, utrzymuje, ze jezeli te cyfry porownac do ogolnej liczby ponad 10 tys. obozow niemieckich z milionami wie?niow - to liczba Niemcow obslugujacych ten system zaglady byla olbrzymia.

Goldhagen nie widzial potrzeby odrozniania akcji nazistowskich oddzialow egzekucyjnych i zwyklych cywili - jako spoleczenstwo wszyscy byli okrutni wobec Zydow i majac odpowiednia okazje, byliby bezposrednimi wykonawcami. Zdaniem Goldghagena takze Koscioly w Niemczech z zadowoleniem powitaly przejecie wladzy przez nazistow, gdyz, bedac instytucjami konserwatywnymi, spodziewaly sie, ze nazisci wyciagna Niemcy z tego, co okreslaly "spirytualnym i politycznym bagnem" Republiki Weimarskiej.

Zwolennicy ksiazki uwazali, ze Goldhagen ma racje, ze tylko w Niemczech taki obsesyjny (hallucinatory), masowy antysemityzm byl zakorzeniony w spoleczenstwie. Dowodem miala byc prowadzaca do zaglady lista antysemickich praw i rozporzadzen entuzjastycznie przyjmowana przez spoleczenstwo.

Krytycy zarzucali, ze na pytanie o przyczyny holocaustu autor stara sie dac "podejrzanie uproszczona", pojedyncza odpowied? w postaci niemieckiego antysemityzmu oraz ze zaklada, iz holocaust wymaga "wyjatkowego" wyjasnienia, ktore odroznialoby go od innych znanych w historii przypadkow ludobojstwa. Jednym z krytykow byl Norman G. Finkelstein (autor opublikowanej w ub. roku ksiazki "The Holocaust Industry"). Podkreslal on, ze Goldhagen nie przedstawia nawet cienia dowodu popierajacego jego tezy. Sa za to np. sprzeczne stwierdzenia, ze z jednej strony powodem budowy piecow krematoryjnych bylo zalamanie sie Einsatzgruppen, ktorych czlonkowie nie wytrzymywali psychicznie dokonywanych masowych zabojstw, a z drugiej, ze przecietni Niemcy "latwo zaadaptowali sie" do mordow dokonywanych na Zydach.
Finkelstein argumentowal, ze choc w roznych okresach we wszystkich grupach spolecznych istnial majacy zmienne natezenie antysemityzm, to jednak w XIX i na poczatku XX wieku sytuacja Zydow w Niemczech znacznie sie poprawila.

Ksiazke Goldhagena krytykowal takze autor kilkudziesieciu pozycji religijnych i filozoficznych rabin Jacob Neusner, wybitny profesor prowadzacy prace badawcze na wydziale studiow religijnych na Uniwersytecie Poludniowej Florydy. W zlosliwej recenzji stwierdzil on, ze Goldhagen napisal "histeryczna ksiazke, pelna pseudonaukowych lub zlych argumentow, ktore stawiaja pod znakiem zapytania naukowa odpowiedzialnosc tego doktoranta Harvardu".

Jak zwykle w takich przypadkach krytykow chetnie atakowano jako antysemitow zazdrosnych o dorobek historykow lub nawet jako mlodych ludzi, nie znajacych problematyki holocaustu. Ostatni z cytowanych przez wydawnictwo recenzentow Antony Polonsky stwierdza, ze "to bez watpienia jedna z najwazniejszych ksiazek na temat problemow zwiazanych z masowymi mordami Zydow w czasie II wojny swiatowej oraz bardziej specyficznego problemu reakcji spoleczenstwa polskiego wobec tej eksterminacji, jakie czytalem w ciagu ostatnich dziesieciu lat".
Ksiazke Grossa mozna zamawiac w kilku znanych witrynach internetowych w USA. W popularnej ksiegarni Amazon.com osiagnela ona na liscie najlepiej sprzedawanych ksiazek bardzo wysoka 200. pozycje. W innej duzej ksiegarni internetowej Barnes Noble.com ksiazka byla w tym samym czasie na dalekim miejscu, to jednak wkrotce moze sie zmienic - "Sasiedzi" stana sie prawdopodobnie jedna z najlepiej sprzedajacych sie ksiazek w Ameryce. Tym bardziej ze promocja jest bardzo agresywna i siega milionow potencjalnych czytelnikow.
Na swoich witrynach internetowych obie ksiegarnie zamiescily informacje wydawnictwa Princeton o ksiazce Grossa: "Pewnego dnia latem 1941 roku polowa polskiego miasta Jedwabne zamordowala druga polowe, 1600 mezczyzn, kobiet i dzieci - z wyjatkiem siedmiu, wszystkich Zydow w miescie"; i dalej: "Okupacyjna armia niemiecka nie spowodowala tej masakry, a Zydow i chrzescijan w Jedwabnem laczyly poprzednio serdeczne stosunki". Princeton University Press podkresla tez, iz zbrodnia na Zydach w Jedwabnem zostala dokonana "nie przez nieposiadajacych twarzy nazistow, lecz przez osoby, ktorych rysy i nazwiska oni dobrze znali: ich bylych kolegow ze szkoly i tych, ktorzy sprzedawali im zywnosc, kupowali ich mleko oraz rozmawiali z nimi na ulicy".

Prawdopodobnie wielu Amerykanow zaczelo zamawiac "Sasiadow" w internetowej przedsprzedazy po ukazaniu sie wywiadu z prof. Grossem w "The New Yorker: On-line Only", w ktorym autor ujawnia, "ze powszechny poglad, iz naje?d?cza armia nazistowska miala byc temu winna - jest falszywy". Podobny skutek odniosl przywolywany juz artykul Andrew Nagorskiego w "Newsweeku" z 5 marca, w ktorym znajacy dobrze Polske dziennikarz stwierdza, ze "nic nie przygotowywalo 1600 Zydow w Jedwabnem, miescie w poludniowo-wschodniej Polsce, na pieklo ich ostatnich dni lata 1941 roku". Zarowno w wywiadzie z prof. Grossem, jak i w tekscie Nagorskiego podkreslono rzetelnosc badan przeprowadzonych przez autora "Sasiadow" oraz wyjatkowe okrucienstwo zbrodni dokonanej rekoma sasiadow - Polakow.
W obu materialach jest mowa o tym, ze szef Instytutu Pamieci Narodowej prof. Leon Kieres w czasie pobytu w Stanach Zjednoczonych w lutym powiedzial, ze Zydzi zostali zabici przez swych polskich sasiadow w Jedwabnem. W zadnym z tych materialow nie ma mowy o przedstawianych w Polsce watpliwosciach dotyczacych udzialu Niemcow w przygotowaniu i podzeganiu miejscowej ludnosci do zbrodni oraz podnoszonych w Polsce zarzutach, dotyczacych metodologii zastosowanej przez prof. Grossa przy pisaniu "Sasiadow". Nie mowi sie takze o tym, ze niewspolmiernie do tej zbrodni zbiorowa odpowiedzialnoscia za nia probuje sie obciazyc cale polskie spoleczenstwo.
Prasa amerykanska najchetniej publikuje oskarzenia wobec Polakow, a wysylane sprostowania przewaznie sa przemilczane. Skutkuje to bardzo nieprzyjemnymi komentarzami. Na przyklad w jednej ze szkol nauczyciel po uzyskaniu od uczennicy osmej klasy prawidlowej odpowiedzi na zadane pytanie powiedzial do niej: "Boy, you Polish Nazi are smart"! ("Och, wy polscy nazisci jestescie cwani"). Termin "Nazi" nie kojarzy sie W USA z jakas okreslona narodowoscia, lecz po prostu z tymi, ktorzy mordowali Zydow w czasie holocaustu. Tak wiec, pod wplywem zamieszania wokol "Sasiadow", istnieje gro?ba, ze wkrotce nikt w Stanach nie bedzie widzial nic niestosownego w okreslaniu wszystkich Polakow tym mianem.

Niestety do prasy amerykanskiej nie docieraja glosy tych rabinow z Polski, ktorzy mowia, ze za zbrodnie w Jedwabnem nie mozna stosowac odpowiedzialnosci zbiorowej i winic za nia calego polskiego spoleczenstwa. A takie glosy, zwlaszcza teraz, sa amerykanskiej Polonii bardzo potrzebne.

Andrzej M. Salski

____________________________________
Opublikowany w ZYCIU, 21 marca 2001


The Summit Times

E-mailSalski@dnai.com


Copyright 2001 by Andrzej M. Salski